Nietolerancje pokarmowe – jak nie przeoczyć objawów?

Od lat jesteśmy zasypywani reklamami środków na problemy żołądkowe i przyzwyczailiśmy się do zagłuszania sygnałów wysyłanych przez nas organizm, który mówi jasno, że coś jest nie tak. Tym samym bierzemy Smectę na zahamowanie biegunki, Lactulosę (stosowaną głównie w przypadku dzieci) na zaparcia, a Espumisan na wzdęcia.

Na ból głowy, również ten migrenowy, bierzemy leki przeciwbólowe, a na nerwy – tabletki lub syropy uspokajające. W przypadku wystąpienia ostrych dolegliwości ze strony układu pokarmowego, lekarze pierwszego kontaktu często również zamiast wniknąć w przyczynę naszych dolegliwości od razu zakładają, że to zwykła wirusówka i wystarczy stosowana przez kilka dni dieta lekkostrawna. Mało kto ma czas i ochotę na to, aby wykluczyć inne możliwe przyczyny takie jak np. pasożyty lub nietolerancje pokarmowe, które – ze względu na coraz bardziej przetworzoną żywność – stają się plagą naszych czasów.

W niniejszym artykule skupiam się na kilku wybranych sygnałach, które powinny wyczulić nas na to, co dzieje się w naszym organizmie. W materiale bazuję na własnych doświadczeniach (niestety – praktycznych), informacjach zasięgniętych od specjalistów takich jak dietetycy i gastroenterolodzy, a także z książek napisanych przez specjalistów ds. żywienia, m.in. Bożenę Kropkę – autorkę książki „Co mi dolega? Poradnik skutecznego leczenia dietą”.

Problemy żołądkowe

Wspomniane już „zatrucia pokarmowe” to temat, który powinien być dla nas wyraźnym sygnałem, aby przyjrzeć się naszej diecie. Niestety, może tu nie wystarczyć wizyta u lekarza rodzinnego, który często nie zwróci uwagi nawet na wyjątkowo drażniące działanie laktozy w okresach po wystąpieniu jakichkolwiek dolegliwości żołądkowych. Większość zaleca odczekanie z mlekiem krowim tylko do czasu ustąpienia objawów „zatrucia”, jednak mało który doda, że zatrucia mogą powodować zanik kosmków jelitowych odpowiedzialnych za wchłanianie składników odżywczych z pokarmu. Z kolei zanik kosmków może powodować wtórną nietolerancję laktozy, co wynika z faktu, że enzym trawiący laktozę (czyli laktaza) znajduje się na samym ich wierzchołku (informacja od gastroenterologa). To właśnie z tego względu wiele osób chorujących na celiakię, przynajmniej przez okres kilku miesięcy powinno przejść na dietę bezlaktozową, a prowokację przeprowadzić dopiero po odbudowie kosmków jelitowych. Piszę o tym, aby wyczulić wszystkich na konieczność skonsultowania swoich problemów ze specjalistą ds. żywienia, zamiast ograniczać się do lekarza pierwszego kontaktu, który często nawet ze względu na krótki czas na pacjenta, nie jest w stanie wnikliwie przeanalizować problemu.

Wracając do dolegliwości opisanych we wstępie, tj. biegunki, zaparcia czy wzdęcia, powinny zwrócić one naszą uwagę, jeśli nie występują po spożyciu pokarmów mogących je wywoływać. Np. duże ilości suszonych owoców działają rozluźniająco i spożywa się je w przypadku zaparć – w szczególności u niemowląt warto sięgnąć w takim przypadku po słoiczek z suszonymi śliwkami, zamiast po leki. Jeśli natomiast spożyjemy dużą ich ilość przy braku tego typu dolegliwości, mogą wystąpić problemy w drugą stronę. Z kolei duże ilości czekolady mogą powodować zaparcia, a niektóre warzywa (m.in. fasolka, groch czy kapusta) powodują wzdęcia. Bez problemu znajdziemy w internecie bardziej szczegółowe listy produktów działających w podobny sposób. To, na co jednak chcemy uczulić, to fakt, że przy standardowej diecie opisane dolegliwości nie powinny występować, w szczególnie długotrwale. Mogą one bowiem świadczyć o nietolerancjach pokarmowych, np. na laktozę, fruktozę czy w przypadku glutenu – o celiakii. Na gluten mogą źle reagować także osoby, u których nie zostanie wykryta celiakia, ale mają alergię na gluten bądź tzw. nieceliakalną nadwrażliwość na gluten. Diagnozę każdej z tych dolegliwości powinien postawić lekarz specjalista, czyli najczęściej gastroenterolog. Warto w tym miejscu dodać, że często w pierwszej kolejności jesteśmy kierowani do alergologa, który zajmuje się samymi alergiami, a nie nietolerancjami, więc wizyta tylko u niego nie da nam pełnego obrazu stanu naszego zdrowia. Brak alergii nie oznacza bowiem braku nietolerancji pokarmowych.

Reakcja skórna

Obok problemów ze strony układu pokarmowego, nierzadko występują też problemy skórne. Mowa zarówno o zwykłym trądziku, jak i wysypkach diagnozowanych przez dermatologów jako AZS (atopowe zapalenie skóry). Przykładem może być pojawienie się drobnej wysypki i zaczerwienienia w miejscach takich jak kolana (przednia i tylna część), pośladki, łokcie, głowa (zarówno część pokryta owłosieniem, jak i twarz), w reakcji na spożycie mleka krowiego.

Może się również okazać, że to choroba Duhringa.

Choroba Dühringa ujawnia się najczęściej pomiędzy 14 a 40 rokiem życia. Typowym obrazem zmian skórnych w jej przebiegu są zmiany wielopostaciowe – pęcherzyki, grudki, rumień, często bardzo swędzące, powodujące tendencję do drapania zmienionych miejsc, w następstwie czego powstają strupy i blizny. Najczęstszym umiejscowieniem zmian są kolana i łokcie oraz okolica kości krzyżowej i pośladki (bardzo typowa lokalizacja), a także tułów (częściej plecy – okolica łopatek) oraz twarz i skóra owłosiona głowy.”

źródło: http://www.celiakia.pl/choroba-duhringa/

Zwróćmy uwagę na to, w jak późnym wieku choroba może wystąpić – głównie między 14 a 40 rokiem życia.

Jak rozpoznać pierwsze objawy nietolerancji?

Dietetyk Jakub Piotrowski, z którym mam okazję co jakiś czas rozmawiać na ten temat, zwraca uwagę na następujące objawy sygnalizujące poszczególne rodzaje nietolerancji:

  • zbyt duża ilość białka w diecie objawiała się tzw. „skazą białkową” pod postacią wysypki;

  • zwiększona ilość gazów po wypiciu mleka najczęściej oznacza nietolerancje laktozy;

  • alergia na orzechy często objawia się świądem w gardle;

  • alergia na nikiel znajdujący się w puszkach powoduje ogólne złe samopoczucie.”

Zapytany o typowe objawy celiakii, wskazuje na:

bóle brzucha po zjedzeniu pszennego pieczywa czy jasnego makaronu, pojawiające się niedobory witamin, czy nawet bóle głowy i depresja mogą świadczyć o celiakii bądź nadwrażliwości na gluten.”

Co gorsza, reakcja na gluten nie zawsze jest łatwa do wychwycenia, ponieważ występuje kilka typów celiakii, a wśród nich dominuje ta ubogoobjawowa. W takim przypadku możemy zjadać nawet całkiem spore ilości glutenu (najczęściej w pieczywie, wypiekach czy makaronach) i nie odczuwać dolegliwości tuż po ich spożyciu, ale przewlekłe doświadczać dolegliwości takich jak:

  • wzdęcia, biegunki, luźne stolce, lub wręcz przeciwnie – zaparcia;

  • bóle głowy, w tym migrenowe;

  • słabe wyniki morfologii i inne objawy niedoborowe – to wynik nieprawidłowego wchłaniania składników odżywczych, wynikający ze zniszczonych kosmków jelitowych;

  • zaburzenia miesiączkowania, problem z zajściem w ciążę bądź jej donoszeniem;

  • zaburzenia wzrostu i rozwoju, widoczne głównie u dzieci;

  • częste zmęczenia, stany depresyjne i nerwowość.

Z drugiej strony, ciężko spodziewać się szybkiego zauważenia efektu przyczynowo-skutkowego, jeśli gluten spożywamy praktycznie w każdym posiłku (np. rano kanapki, na obiad mięso z makaronem, na kolację kolejne pieczywo, a w ramach przekąsek sięgamy po batoniki zbożowe, wieczorem popijając piwo). W takim przypadku nic dziwnego, że non stop odczuwamy jakieś dolegliwości, ale nie wiążemy ich z konkretnym posiłkiem czy pojedynczym produktem.

Musimy sobie uświadomić, że w przypadku jakichkolwiek problemów z wchłanianiem, skutki mogą być widoczne w całym naszym organizmie, a nie tylko w samych jelitach. Wiele osób chorych na celiakię to osoby otyłe, ale zdarzają się wśród nich również osoby wyjątkowo szczupłe, które mimo wielu prób nie są w stanie przybrać na wadze. Jeśli składniki odżywcze nie są prawidłowo wchłaniane (a tak się dzieje m.in. w przypadku celiakii), dochodzi do niedoborów, które mogą powodować zajady, afty, a także podatność na łapanie wszelkiego rodzaju infekcji. Tym samym morfologia i poziom żelaza mogą okazać się na niezadowalającym poziomie.

Słuchajmy naszego organizmu i zaufajmy specjalistom

Jeśli następnym razem rozboli nas głowa, złapią problemy żołądkowe albo przez dłuższy czas ciężko będzie nam się wyspać i sprawnie funkcjonować przez cały dzień:

  • nie bierzmy tabletki przeciwbólowej;

  • nie sięgajmy pochopnie po tabletki na żołądek – chyba że już jest naprawdę źle i trzeba je szybko przystopować;

  • nie wypijajmy kolejnej kawy albo Coli.

Zamiast tego chociaż przez okres 2 tygodni prowadźmy dzienniczki z notatkami na temat tego, co i kiedy jedliśmy oraz piliśmy, a także jakie danego dnia występowały objawy. Wsłuchajmy się w nasz organizm i wczujmy się w rolę detektywa będącego na tropie produktów, które zamiast działać jak dobrej jakości paliwo, powodują u nas kiepskie samopoczucie. Ponieważ przeciętnemu Kowalskiemu ciężko będzie powiązać konkretną dolegliwość z produktem (wiem z doświadczenia, że okres kilku tygodni na przeprowadzenie takiego „testu” to okres bardzo krótki, bo często to się ciągnie miesiącami), najlepiej skonsultować dzienniczek z wypisanymi objawami z dietetykiem. Na konsultację można się umówić online, z czego również korzystam, więc nie jest konieczne szukanie specjalisty stacjonarnie. Wystarczy zarezerwować sobie chwilę na rozmowę telefoniczną, przez skype, lub zdecydować się na konsultacje mailowe.

Namawiam do tego szczególnie ze względu na to, że jestem przykładem osoby, która odczuwa pozytywne efekty poprawnie prowadzonej diety (bezglutenowej ze względu na celiakię i dodatkowo bezmlecznej ze względu na spowodowany celiakią znaczący zanik kosmków jelitowych), wprowadzonej właśnie w porozumieniu ze specjalistami ds. żywienia. Dopiero teraz wszystko wydaje się proste, bo wystarczyło wykluczyć z diety produkty działające na mnie niekorzystnie, a nagle odeszły wieloletnie dolegliwości, w tym chroniczne zmęczenie i chęć położenia się do łóżka od razu po powrocie z pracy.

Prawo autorskie do zdjęcia w artykule: jk1991 / 123RF


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *