Dlaczego trzeba uważać na podrobione sery regionalne?

W dzisiejszych czasach podrabiane jest niemal wszystko – artykuły elektroniczne, zabawki, leki, papierosy, odzież, a nawet napoje i żywność. Świat zalała fala chińskich podróbek imitujących markowe produkty.

Są one wprawdzie tańsze od tych renomowanych, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Ten proceder uderza nie tylko w duże koncerny, ale też w małych producentów, o czym mieli okazję się przekonać lokalni wyrobnicy sera korycińskiego, tacy jak Serowar Podlaski.

Nieuczciwa konkurencja

Ser koryciński to odmiana sera podpuszczkowego, który wytwarza się z niepasteryzowanego mleka krowiego. W procesie produkcji formuje się go w nieco spłaszczoną kulę o wadze około 3 kilogramów. Aby wyróżnić i chronić dziedzictwo kulinarne Unia Europejska wprowadziła specjalne certyfikaty do znakowania tego typu wyrobów.

Dzięki temu konsument posiada rzetelną informację o jakości i oryginalności produktu, natomiast producent zyskuje możliwość promocji i ochrony przed fałszowaniem jego produktów. W 2012 roku ser koryciński uzyskał certyfikat „Chronione Oznaczenie Geograficzne”. To oznacza, że od tej pory nikt nie może bez pozwolenia sprzedawać serów, które w jakikolwiek sposób by go przypominały. Jednak to prawo nie jest do końca respektowane.

Na wielu festynach i targowiskach wciąż można spotkać handlarzy oferujących łudząco podobne do oryginału wyroby. Klienci myślą, że to okazja i chętnie z niej korzystają, natomiast inni producenci są oburzeni. Takie praktyki to zagrożenie dla certyfikowanych serowni. Prawdziwy ser koryciński kosztuje 30 – 35 zł, podróbkę można mieć już za 14 – 25 zł za kilogram.

Czy warto mieć certyfikat?

Certyfikat to nie tylko świstek papieru. Renomowany produkt musi spełniać ściśle określone normy. Dostosowanie się do nich wymaga od producenta dużego nakładu czasu i pieniędzy. Wszystko to dzieje się w trosce o najwyższą jakość i zadowolenie klienta. Samo postawienie serowni to koszt kilkuset tysięcy złotych.

Gospodarstwom produkcyjnym dają się także we znaki częste wizyty sanepidu i kontrolerów od powiatowego lekarza weterynarii. Produkcja musi być pod każdym względem dopasowana do wymogów i regularnie poddawana badaniom. Nawet najmniejszy błąd może skończyć się zamknięciem zakładu. Ser koryciński musi być produkowany zgodnie z tradycyjną recepturą, mieć określony kształt i wagę. Tych wszystkich procedur w pocie czoła starają się przestrzegać producenci. Dopięcie wszystkiego na ostatni guzik wymaga ogromnego nakładu pracy.

Tymczasem wyrobnicy bez certyfikatów cieszą się, że mogą sprzedawać i produkować swój ser niemalże bez wysiłku. W dodatku nabywców na podróbki nie brakuje. Problem zaczyna się dopiero, gdy ktoś się zatruje. Wtedy telefony ze skargami trafiają do oficjalnych producentów, którzy muszę tłumaczyć konsumentom, że ser koryciński, nie ma nic wspólnego z podróbką zakupioną na rynku.

Kto traci, kto zyskuje?

Producenci bez certyfikatów szukają luk prawnych, dzięki którym dalej będą mogli sprzedawać swoje wyroby. Tłumaczą się tym, że wiele artykułów jest do siebie podobnych. Nawet niektórzy prawnicy twierdzą, że ma powodów, dla których mieliby zaprzestać produkcji. To powoduje ogromne straty dla certyfikowanych gospodarstw. Próbują się bronić i apelują o zaprzestanie takich praktyk. W końcu certyfikat wyraźnie określa jak powinien wyglądać prawdziwy ser koryciński.

Nawet jeżeli handlarz nie używa tej nazwy, ale sprzedaje artykuł o podobnej do oryginału wadze i wyglądzie to wprowadza swojego klienta w błąd. Konsument jest oszukiwany i nieświadomie kupuje podróbkę. Wydaje mu się, że zaoszczędził, tymczasem wcale tak nie jest, ponieważ zapłacił za zupełnie inny artykuł niż chciał kupić.

W dodatku naraża się też choćby na dolegliwości żołądkowe, które wcale nie są rzadkością w takich przypadkach. Nie wiadomo w jakich warunkach powstaje ser koryciński bez certyfikatu. Nikt nie kontroluje i nie bada procesu produkcji. Nie warto podejmować takiego ryzyka. Wbrew pozorom czasem opłaca się dołożyć parę złotych więcej żeby mieć gwarancję wysokiej jakości zakupu.

Certyfikowana żywność cieszy się na zachodzie Europy bardzo dużą popularnością i zaufaniem społecznym. W Polsce to wciąż stosunkowo nowe zjawisko. Francuzi, Niemcy, czy Szkoci doceniają i chętnie kupują artykuły wysokiej jakości. Wejście do Unii Europejskiej dało także Polsce szansę na wyróżnienie swoich wyrobów, zagwarantowanie ich oryginalności i właściwego sposobu produkcji. Wszelkie podróbki to zagrożenie i ogromna strata zarówno dla klientów, jak i legalnych producentów.

dlaczego-trzeba-uwazac-na-podrobione-sery-regionalne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *